Studniówka wyborów do PE


Czaplicki poinformował także, że majowe wybory będą jednodniowe, ponieważ Trybunał Konstytucyjny (TK) stwierdził w 2011 roku, że niekonstytucyjnym byłby przepis pozwalający organowi zarządzającemu decydować, czy wybory są dwu- czy jednodniowe. Według TK dwudniowe wybory do PE wymagałyby wyraźnego zapisu ustawowego. "To, czy głosowanie w wyborach określonego rodzaju ma być przeprowadzone w ciągu jednego dnia czy dwóch dni powinno wynikać z ustawy, a nie być wynikiem decyzji organu władzy wykonawczej" - głosi uzasadnienie TK.

Większa liczba europosłów

Sekretarz PKW zwrócił uwagę, że tegoroczne wybory do PE po raz pierwszy zostaną przeprowadzone na podstawie kodeksu wyborczego, który zaczął obowiązywać w styczniu 2011 roku (kodeks wyborczy obejmuje wszystkie rodzaje wyborów, które się odbywają w Polsce).

Oznacza to, że po raz pierwszy Polacy wybiorą 51 swoich przedstawicieli do unijnego zgromadzenia. W 2009 roku było ich 50, a ten kolejny mandat przypadł Polsce w trakcie kadencji w związku z wejściem w życie traktatu z Lizbony.

Inne godziny głosowania

W porównaniu z poprzednimi wyborami z 2009 roku zmienione będą też godziny głosowania: między godz. 7 a 21, a nie jak dotychczas w godz. 8-22.  Czaplicki przypomniał, że zgodnie z unijnymi przepisami, państwa członkowskie nie mogą podawać oficjalnych wyników wyborów do czasu zakończenia głosowania w całej Unii.

„Jeszcze nie znamy tych godzin we wszystkich krajach. PKW wystąpiła do MSZ o ustalenie ich i podanie nam, bo od tego będzie zależało, czy obwodowe komisje wyborcze po zakończeniu głosowania w Polsce i ustaleniu wyników głosowania będą mogły niezwłocznie podać je do wiadomości publicznej” - powiedział. W 2009 roku w czterech państwach UE głosowanie kończyło się o godz. 22, a w jednym - o godz. 23.

Sekretarz PKW zapowiedział, że oficjalne wyniki eurowyborów w Polsce powinny zostać podane najpóźniej 27 maja po południu.

Parytet i ułatwienie dla cudzoziemskich kandydatów

Kodeks wyborczy obarczył komitety wyborcze obowiązkiem umieszczenia na listach co najmniej 35 proc. kobiet i co najmniej 35 proc. mężczyzn - informował Czaplicki o kolejnej zmianie. O utworzeniu komitetu wyborczego należy zawiadomić PKW do 5 kwietnia, a do 15 kwietnia muszą one przedstawić listy kandydatów.

Ponadto obywatel UE nie będący obywatelem Polski a kandydujący do PE w naszym kraju był dotychczas zobowiązany przedstawić zaświadczenie, że nie jest pozbawiony praw wyborczych. Sekretarz PKW powiedział, że wobec kłopotów - nie tylko w Polsce, ale w większości krajów UE - z ustaleniem, który organ ma to zaświadczenie wydać, zmieniono prawo i teraz  wystarczy oświadczenie kandydata, które będzie weryfikował punkt kontaktowy w MSW.

Czaplicki przypomniał, że wszelkie praktyczne informacje na temat wyborów do PE można znaleźć na specjalnej stronie internetowej PKW - http://info.pkw.gov.pl/

Bez zmian w  okręgach wyborczych

Czaplicki poinformował także, że żadnych zmian nie ma w odniesieniu do okręgów wyborczych – pozostaje ich 13. Przypomniał przy tym, że w wyborach do PE nie ma przypisanej do okręgu stałej liczby mandatów. „Ta liczba będzie ustalana dopiero po zakończeniu wyborów. Po przeprowadzeniu głosowania PKW przystąpi do ustalania, ile mandatów przypada każdemu komitetowi wyborczemu w każdym okręgu wyborczym” - tłumaczył. Dopiero potem mandaty będą dzielone między komitety, które przekroczyły 5 proc. próg wyborczy.

Sekretarz PKW przyznał, że teoretycznie możliwa jest sytuacja, w której z danego okręgu wyborczego nie zostanie wybrany żaden europoseł. Podkreślił, że co prawda taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła, ale jest możliwa przy bardzo niskiej frekwencji w danym okręgu wyborczym.

Wybory szefa KE …

Piotr Wolski z Biura Informacyjnego PE w Polsce przypomniał, że po raz pierwszy głosujący w majowych wyborach do unijnego zgromadzenia będą mieli wpływ na wybór przewodniczącego Komisji Europejskiej. Decyzję ws. szefa KE podejmie bowiem po raz pierwszy Parlament Europejski, a kandydata mają zaproponować państwa członkowskie UE uwzględniając jednak wyniki wyborów. Wolski zwrócił uwagę, że niektóre europejskie partie swojego kandydata na szefa KE już wystawiły lub zamierzają wystawić jeszcze przed wyborami.

Według niego, pierwsze nieoficjalne wyniki wyborów do PE będą podawane już 25 maja o godz. 22. Zostaną one opublikowane na stronie internetowej results-elections2014.eu, która  ma być dostępna od 1 kwietnia. Wolski poinformował ponadto, że pierwszą sesję nowo wybranego parlamentu UE zaplanowano na 1 lipca, a wybór przewodniczącego KE - na lipcowej sesji (w dniach 14-17 lipca).

Część komisarzy spośród europosłów?

Tymczasem komisja ds. konstytucyjnych PE poparła projekt rezolucji wzywającej przywódców państw UE, by kierowali się wynikami majowych eurowyborów, nie tylko proponując kandydata na nowego szefa KE, ale także nominując przyszłych komisarzy. Projekcie rezolucji, nad którą europarlament ma głosować w marcu w Strasburgu, zawiera apel o wyłonienie jak największej liczby członków przyszłej Komisji spośród nowo wybranych europosłów.

Ma to - według autora dokumentu, portugalskiego chadeka Paulo Rangola - służyć "wzmocnieniu demokratycznej legitymacji Komisji Europejskiej, zapewnieniu właściwego podziału władzy w Unii Europejskiej oraz pełnemu wykorzystaniu przez Parlament Europejski jego kompetencji kontrolnych".

W dokumencie powołano się na Traktat Lizboński, zgodnie z którym szefowie państw i rządów UE powinni zaproponować PE kandydata na nowego szefa KE z uwzględnieniem wyniku wyborów do unijnego zgromadzenia i po przeprowadzeniu odpowiednich konsultacji z europarlamentarzystami. Przewodniczącego KE wybiera PE większością głosów wszystkich członków. Dzięki tej procedurze "wybory europejskie zyskują na znaczeniu, poprzez bardziej bezpośrednie powiązanie decyzji wyborców z wyłonieniem przewodniczącego Komisji" – argumentuje autor projektu rezolucji.

Rada Europejska ma wyjaśnić jak uwzględni głos wyborców …

Zdaniem europosłów z komisji ds. konstytucyjnych PE, szefowie państw i rządów powinni wyjaśnić jeszcze przed majowymi wyborami, w jaki sposób zamierzają wypełnić zapisy traktatowe uwzględniając decyzję wyborców przy wyborze kandydata na nowego szefa KE.

… szef KE ma być bardziej niezależny …

Członkowie komisji uważają ponadto, że - kompletując skład przyszłej Komisji - jej nowy przewodniczący powinien działać bardziej niezależnie od państw UE, niż miało to miejsce dotychczas. Powinien też nalegać na to, by mieć możliwość odrzucenia proponowanych przez rządy kandydatów na komisarzy, jeśli okazaliby się nie dość kompetentni, a także na to, by w przyszłej KE zapewniona była równowaga płci.

… a KE mniej liczna

Według projektu rezolucji, poprawie skuteczności KE służyłoby np. powołanie komisarzy bez teki oraz mianowanie wiceprzewodniczących KE, odpowiedzialnych za kilka powiązanych ze sobą dziedzin i koordynujących prace KE w tych sferach. Członkowie komisji PE uważają ponadto, że w przyszłości skład Komisji - która obecnie liczy tylu komisarzy, ile jest państw członkowskich UE - powinien zostać ograniczony.

Do czasu głosowania tego projektu na marcowej sesji PE w Strasburgu znani już będą główni kandydaci europejskich partii politycznych startujących w majowych wyborach do PE. Będą oni nie tylko twarzami kampanii wyborczych w całej UE, ale również - zgodnie z deklaracjami europejskich partii - pretendentami do funkcji przyszłego szefa Komisji.

Szczyt UE już 27 maja

Przyszłego szefa KE przywódcy państw UE mogą wskazać już dwa dni po wyborach. Na 27 maja szef rady Europejskiej Herman Van Rompuy zapowiedział bowiem nieformalny szczyt UE w Brukseli, poświęcony omówieniu wyników eurowyborów.

Media przewidują, że wyboru przewodniczącego KE europosłowie dokonają zapewne w lipcu. Zwracają jednak uwagę na pojawiające się obawy, że wybór ten - tak jak w przeszłości – nie będzie rezultatem woli wyborców, ale efektem politycznego układu przywódców państw UE i największych grup politycznych w PE. Taką troskę wyrażali niedawno w Strasburgu liderzy Zielonych Daniel-Cohn Bendit i liberałów Guy Verhofstadt. Niemiecka kanclerz Angela Merkel oświadczyła natomiast na grudniowym szczycie w Brukseli, że nie widzi "automatyzmu", zgodnie z którym czołowy kandydat zwycięskiego ugrupowania miałby zostać szefem KE.
Źródło: EurActiv.pl